Oblicze Jezusa

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Oblicze cierpiącego Chrystusa staramy się za przykładem bł. Gwidona z Montpellier dostrzegać w bliźnich. Z tej prawdy wynika szczególny kult Jezusowego Oblicza oraz troska o ducha ubóstwa.

„Jezus goreje miłością. Patrz na Jego czcigodne Oblicze, patrz na zgasłe i spuszczone oczy... Patrz na Jezusa w Jego Obliczu. Tam zobaczysz jak nas miłuje”

  

    Kult Jezusowego Oblicza jest mocno związany z ideą miłosierdzia bł. Gwidona z Montpellier. Źró­dłem stwierdzającym jego istnienie jest brewe z 13 I 1208 w którym papież Innocenty III kult Oblicza uczynił specyficznym dla Zakonu Ducha Świętego, wyznaczając na obchodzenie jego święta drugą niedzielę po święcie Trzech Króli, kiedy to w liturgii Kościoła czytana jest Ewangelia o cudzie w Kanie. Oto słowa Papieża: "Aby upamiętnić zbawienne gody, jakie w czasie nawrócenia grzesznika odbywają się mo­ralnie między duszą człowieka a łaską Bożą,  w pierwszą niedzielę po oktawie Objawienia Pańskiego, gdy czyta się tekst Ewangelii opowiada­jący o Jezusie, który zaproszony ze swoją Matką i uczniami na gody za­mienił wodę w wino, ustanowiliśmy uroczystą stację w waszym szpitalu, gdzie jesteście przez nas przeznaczeni do służby Bożej". W tym dniu przenoszono procesjonalnie "Chustę świętej Weroniki" z wizerunkiem Oblicza Pana Jezusa z bazyliki świętego Piotra do kościoła Świętego Du­cha. Tutaj Papież głosił homilię, porównując w niej sześć stągwi w Ka­nie Galilejskiej do uczynków miłosierdzia praktykowanych w szpitalu duchaków. W pierwszej homilii papież Innocenty III powiedział: "Dawać pokarm głodnym, dawać napój spragnionym, przyjmować gości, odzie­wać nagich, odwiedzać chorych, pocieszać więźniów - te sześć stągwi napełnia się po brzegi, gdy owe sześć uczynków miłosierdzia będą do­skonale praktykowane, a woda zmieni się w wino, gdy aktem jałmużny rozpali się płomień miłości".

      Inna cecha pobożności bł. Gwidona z której nasza wspólnota czerpie inspirację - to duch ubóstwa. W ówczesnych stosunkach społecznych "panem" był człowiek posiadający odpowiednie pochodzenie, władzę, majątek. Dla Gwidona "pan" to człowiek znajdu­jący się w kontrastowo przeciwnej sytuacji społecznej. Był nim wyrzu­tek ówczesnego społeczeństwa: chory, ubogi, pogardzany, niechciany, opuszczany, bezbronny w swym położeniu bliźni. Takim właśnie "pa­nom" zobowiązał siebie i członków zakonu do całożyciowej służby uro­czystą profesją: "panom nad chorym i biednym" - brzmiała formuła ślubów zakonnych. Inny rozdział reguły mówi: "Niech niczego nie żądają dla siebie prócz chleba i wody. Ubiór ma być skromny, bo panowie nasi są ubodzy, których my jesteśmy sługami. Nago prawie chodzą, nie wypada, by sługa miał się wynosić, mając ubogiego pana". Ubodzy "panowie" domagają się jeszcze uboższych sług.