Początki sanktuarium matemblewskiego są owiane legendą. Przekaz o rodowodzie ludowym mówi, że pewien stolarz, mieszkaniec Matarni, w czasie srogiej zimy, podczas szalejącej zamieci, wyruszył pieszo do odległego o 10 km Gdańska, aby sprowadzić lekarza dla oczekującej rozwiązania żony, której stan zdrowia znacznie się pogorszył. W trakcie tej wędrówki ów człowiek tracił stopniowo siły, aż upadł z wycieńczenia.
Wówczas - jako człowiek głębokiej wiary - zaczął się żarliwie modlić, błagając Boga o ratunek dla siebie, obłożnie chorej żony i jeszcze nienarodzonego dziecka. Nagle pojawiła się przed nim oświetlona niezwykłym światłem piękna postać brzemiennej Niewiasty. Powiedziała mu, że może spokojnie wracać do domu, bo żona już urodziła mu syna i czuje się dobrze. Stolarz zawrócił z drogi i ostatkiem sił dotarł do domu. Tu uradował się wielce, gdy stwierdził, że jest tak, jak mu oznajmiła tajemnicza postać.
O cudownym wydarzeniu stolarz opowiedział, kilka dni później, cystersom w oliwskim opactwie, którzy jego opowieść uznali za wiarygodną. Ponadto postanowili uczcić to wydarzenie wystawieniem kapliczki. Wieść o nim szybko obiegła okolicę. Na miejscu widzenia zaczęli zbierać się wierni. Większość z nich stanowiły kobiety, które bądź nie mogły urodzić dzieci, bądź spodziewały się potomstwa. Każda z nich - zgodnie z istniejącym zwyczajem - przynosiła ze sobą woreczek z ziemią, z której z czasem powstał okazały kopiec. Na szczycie wzgórza, pośrodku śródleśnej i uroczej doliny w Matemblewie, cystersi wznieśli drewnianą kapliczkę, a w niej umieścili figurę Maryi.
Wiek XX, który się zakończył, zapisze się jako epoka masowych ataków na życie, jako niekończąca się seria wojen i nieustanna masakra niewinnych istot ludzkich. Europa, świat, który ogromnym wysiłkiem zrzucił z siebie - z Bożą pomocą - jarzmo dwóch nieludzkich systemów totalitarnych zbudowanych na pogardzie człowieka, staje dzisiaj przed nową formą totalitarnego zniewolenia, które tym razem przybiera postać “spisku przeciw życiu”.
Życie, które domaga się większej życzliwości, miłości i opieki jest uznawane za bezużyteczne lub traktowane jako nieznośny ciężar, a w konsekwencji odrzucane na różne sposoby. “Spisek przeciw życiu” wydaje się tak szatańsko przygotowany, tak wielkie środki, instytucje międzynarodowe i środki masowego przekazu wprzęgnięto w jego realizację, iż głos bezbronnych ofiar tegoż spisku wydaje się zupełnie zagłuszony. Tyle państw, społeczeństw przestało być bezpiecznym domem dla nie narodzonych, dla chorych, upośledzonych i starszych... Cywilizacja śmierci, która zatacza coraz to szersze kręgi wydaje się już dosięgać samego “sanktuarium życia” - rodziny.
Ojciec święty Jan Paweł II skierował w Encyklice “Evangelium Vitae” do wszystkich członków Kościoła naglące wezwanie, abyśmy razem ukazali współczesnemu światu nowe znaki nadziei i bezwarunkowo stawali w obronie zagrożonego życia.
Maryja - Matka Kościoła, na przestrzeni wieków a szczególnie w chwilach zagrożeń, zawsze była i jest - Jutrzenką Nadziei. Jest niezrównanym wzorem przyjęcia życia i opieki nad nim.
Zwiastowanie przyniesione Maryi przez anioła rozpoczyna się i kończy słowami budzącymi otuchę: „Nie bój się, Maryjo” i „dla Boga (...) nie ma nic nie możliwego” (Łk 1,30.37) Te właśnie słowa, Maryja wydaje się przypominać wszystkim przybywającym do Jej matemblewskiego sanktuarium: „Nie bój się... Pan jest z tobą... błogosławiona jesteś... dla Boga nie ma nic nie możliwego” (EV).

Nawiedzający Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie widzą - “Niewiastę obleczoną w słońce, księżyc pod Jej stopami...” Widzą Ją brzemienną.
W tym znaku Kościół dostrzega obraz również własnej tajemnicy: Kościół nosi w sobie Zbawiciela świata, Chrystusa Pana i jest powołany, aby dawać Go światu, odradzając ludzi do życia Bożego.
Kościół, podobne jak Maryja, przeżywa swoje duchowe macierzyństwo pod znakiem cierpienia: „Oto Ten przeznaczony jest (...) na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie...”
Maryja pomaga nam uświadomić sobie, że życie znajduje się zawsze w centrum wielkiego zmagania między dobrem a złem, między światłem a ciemnością. „Nowo narodzone dziecię”, które Smok chce pożreć, jest figurą Chrystusa, ale w pewien sposób jest także figurą każdego człowieka, każdego dziecka, zwłaszcza zaś każdej istoty słabej i zagrożonej. Tajemnica Bożego Macierzyństwa NMP, tak subtelnie ukazana w Figurze Matemblewskiej Madonny wydaje się być lekarstwem na nasze zranione macierzyństwo i ojcostwo. Dlatego na przestrzeni wieków, to właśnie matki i ojcowie, oczekujący na narodziny swoich dzieci, stanowią najliczniejsze grono osób nawiedzających sanktuarium.
Z Maryją - Królową Rodzin pragniemy w tym, wybranym przez Nią miejscu, wyśpiewywać nadal radosne Magnificat - Bogu Dawcy wszelkiego życia. Prosimy ją również, by towarzyszyła wszystkim nawiedzającym to Sanktuarium swą matczyną opieką i czyniła z nas świadomych i odważnych obrońców życia.
