Dlaczego?

Attention: open in a new window. PDFPrintE-mail

Gwidon z Monpellier z pierwszymi brami Zakonu Ducha ŚwiętegoCzy ktoś z czytających te słowa słyszał kiedyś o bł. Gwidonie z Montpellier? Myślę, że niewielu. Ja po raz pierwszy usłyszałem o nim przed 23 laty. Pamiętam przynaglenie wewnętrzne towarzyszące tamtej chwili. Muszę poznać tego młodego człowieka, zrozumieć jego żarliwe pragnienia, które przed 800-laty w dalekim Montpellier, dały początek Zakonowi który w kolejnych wiekach uczynił tyle dobra w Kościele i w świecie. A przecież czasy w których żył, tak bardzo przypominały nasze. Jednocząca się Europa, konflikt cesarstwa z papiestwem, pragnienie powrotu do pierwotnej gorliwości ewangelicznej. Dynamiczne przemiany społeczne i gospodarcze, które powodowały - podobnie jak dzisiaj -  wzrost liczby ubogich, pozbawionych najkonieczniejszych środków do życia. A, gdy dodamy do tego problem dzieci niechcianych, osób chorych i starszych odepchniętych na margines życia, to wyłania się nam z tego, jakże znany nam z autopsji obraz.

Czyżby zatem natchnienia Ducha, którym był posłuszny Gwidon z Montpellier, były również ważne dla naszych czasów?

Odpowiedź na wyżej postawione pytanie, stawała się coraz bardziej wyrazista. Tak, intuicje bł. Gwidona z Montpellier, zawarte w duchowości i charyzmacie założonego przez niego Zakonu Ducha Świętego, są bardzo ważne również dzisiaj. Marta Roben powiedziała kiedyś: “Świat współczesny, nie tyle oczekuje głosicieli Dobrej Nowiny, ale miejsc, gdzie żyje się Ewangelią”. Dom Ducha Świętego, założony przez bł. Gwidona w Montpellier, był właśnie takim miejscem. Miejscem, gdzie każdy potrzebujący mógł doświadczyć płynącej z natchnienia Ducha Świętego pociechy, gdzie uzewnętrzniały się w widoczny sposób owoce Ducha: miłość, radość, pokój..., gdzie z Jego pomocą łatwiej było przeżywać swoje cierpienie i niedolę w łączności z Męką Jezusa Chrystusa. Miejscem, w który w harmonijny sposób, w jednym duchu, współpracowali z sobą: bracia, siostry i ludzie świeccy, skutecznie walcząc z przyczynami i objawami "cywilizacji śmierci".

Witraż z Bazyliki św. Piotra w RzymieKtoś mógłby zapytać: Jak dochodzi do tego, że w sercach rodzą się tego typu pragnienia i decyzje. Czy są one wiarygodne? Przyznam się, że to pytanie było przez lata również motywem naszych poszukiwań. Jak znaleźć pewność, że coś co się rodzi w sercu nie jest tylko ludzkim wymysłem, chęcią zaspokojenia ambicji na wyjątkowość, że jest w tym coś więcej, co można by nazwać powołaniem, odczytaniem naglącego Bożego zamysłu? Nasz sposób upewnienia się o woli Bożej przebiegał według zasady: otwórz księgę serca i patrz cierpliwie, co Pan Bóg chce w niej wypisać.

Otworzyliśmy tę księgę serca, na której Pan Bóg znakami czasu i miejsca, natchnieniami,  rytmem życia naszej diecezji, miasta, matemblewskiego sanktuarium, głosem naszych pasterzy wypisywał swój zamysł. Emocje związane z tą niezwykłą przygodą przenikały nas coraz bardziej.  Ten czas naznaczony był etapami oczyszczania nas, pogłębiania duchowego i intelektualnego, nabierania umiejętności zgodnego życia we wspólnocie, rodzenia się w nas pragnień jeszcze bardziej radykalnej służby Kościołowi.

 

Co jest wypisane w tej księdze? Trzymając się chronologii czasu:

1. Zapis wydarzenia, które przed ponad 200 laty dało początek Sanktuarium w Matemblewie. Zawiera ono przypomnienie prawdy zapominanej często w naszych czasach – że Bóg jest Dawcą wszelkiego życia, że życie ludzkie z Niego czerpie swą godność, nienaruszalność i świętość. Prawdzie tej towarzyszy w tym miejscu znak Maryi Brzemiennej (Apokaliptycznej Niewiasty) – stojącej na straży życia, która uczestniczy w wielkim zmaganiu między życiem, a śmiercią, która szuka w tym leśnym zaciszu oddanych sprzymierzeńców w tej walce, gromadzi ich wokół siebie, inspiruje i umacnia.

2. Przeświadczenie, że Pan Bóg chciał powiązać to miejsce z osobą i przesłaniem papieża Jana Pawła II, szczególnie tym dotyczącym życia i miłości. W dwóch historycznych wizytach Ojca świętego w naszym mieście (1987 i 1999) Matemblewo miało swoją cząstkę; a my byliśmy tego naocznymi świadkami. Pierwsza wizyta to poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę naszego sanktuarium. Przypomnę słowa Biskupa Gdańskiego wypowiedziane w czasie powitania Jana Pawła II na Gdańskiej Zaspie – „Umiłowany Ojcze święty (...) w Matemblewie znajduje się cudowna figura Matki Bożej Brzemiennej. Katolickie społeczeństwo Wybrzeża pragnie upamiętnić tę świętą dzisiejszą chwilę spotkania z Tobą zbudowaniem Domu Samotnej Matki oraz Duszpasterskiego Ośrodka Obrony Życia Nienarodzonych im. Jana Pawła II. Przyjmij, umiłowany Ojcze święty, ten dar jako wyraz naszej wdzięczności za wszystko co robisz dla świata pracy, obrony człowieka, i to od chwili jego poczęcia”.  Druga wizyta, to zatrzymanie się Jana Pawła II przy Figurze Matki Bożej i słowa błogosławieństwa dla dzieła: „Pod opieką Świętej Rodziny was zostawiam”. A potem, umieszczenie w Matemblewie jakby w formie przesłania z tamtych dwóch wizyt, znaku ołtarza papieskiego. Te dwa spotkania, to bardzo ważny drogowskaz, postawiony nam przez Pana na szlaku naszej duchowej wędrówki. 

3. Fakt, że Pan Bóg zaszczepił w to miejsce rys duchowości i charyzmatu założyciela Zakonu Ducha Świętego – bł. Gwidona z Montpellier. Określilibyśmy ten rys w następujący sposób: „aby razem z Maryją uczestniczyć w budowaniu cywilizacji życia i miłości, trzeba tak jak Ona otwierać się na działanie Ducha Świętego Pocieszyciela i Ojca Ubogich i być Jego narzędziem”. W 1993 r. do Matemblewa przybywają Siostry Kanoniczki Ducha Świętego i podejmują w tym miejscu posługę w duchu wspomnianego charyzmatu. W ciągu kolejnych lat w całym Zgromadzeniu Sióstr pogłębia się poczucie współodpowiedzialności i siostrzana modlitwa w intencji męskiej wspólnoty Towarzystwa Ducha Świętego.

4. Znak wspólnych pragnień osób, należących do Towarzystwa Ducha Świętego, potwierdzony praktyką wielu lat współpracy, modlitwy, podejmowanych działań w służbie życiu i miłości. Owoce tych lat (będące ostatecznie darem Pana Boga) to m.in.: rozwój Sanktuarium i Centrum Apostolstwa Rodziny Chrześcijańskiej w Matemblewie, budowa Domu Obrony Życia i działalność Wspólnoty Modlitewnej „Evangelium Vitae” w Pisarówce na Ukrainie, różne inicjatywy podejmowane wraz z Siostrami Kanoniczkami Ducha Świętego (prowadzenie domów wspierających samotne matki, pomoc misjom w Burundi, wsparcie duszpasterskie dziecięcych i młodzieżowych „wspólnot gwidonowych”), współpraca z środowiskami pro life, a także duszpasterskie zaangażowanie w tworzenie systemu ewangelizacji młodych  (Litania Miast, Festiwale „Młodzi i Miłość”, Warsztaty Matemblewskie, Sesje Młodych Czystość Serca). Ufamy, że dzieła te są świadectwem  Bożego błogosławieństwa i potwierdzeniem naszego oddania w służbie Kościoła.

Kościół nas uczy, że „ilekroć Boża Opatrzność wybiera kogoś do jakiegoś specjalnego zadania lub do jakiegoś wyjątkowego stanu, daje wszelkie charyzmaty, które wybranej osobie są potrzebne do spełnienia jej zadania i powiększają jej duchowe piękno” (św. Bernardyn ze Sieny). Ta reguła dotyczy osób, ale także wspólnot życia konsekrowanego. Charyzmat Towarzystwa Ducha Świętego, jakim jest głoszenie Ewangelii Życia i Miłości, czeka na wielu żarliwych i pełnych ducha oddanych mu ludzi. Potrzebuje Wspólnoty, która będzie w stanie utrwalić w sercach przyszłych pokoleń szacunek wobec życia i Bożego zamysłu wobec miłości, małżeństwa i rodziny.

ks. Wiesław Wiśniewski Moderatror Towarzystwa Ducha Świętego